Nalana twarz
Rzadko kiedy mówimy komuś prosto w oczy, że ma twarz nalaną jak nie wiadomo co. Za taki bowiem wątpliwej bardzo jakości "komplement" musielibyśmy liczyć się z mało sympatycznym faktem, że nasza twarz w przeciągu kilkunastu sekund przeobrazi się w rozkwaszony placek. O nalanych twarzach mówimy w dwóch przypadkach. Pierwszym z nich jest obserwowanie pijanego przeokrutnie człowieka, który na tej twarzy ma jasno wypisane, że ilości alkoholu, jakie w siebie wlał, były znaczne i co do tego nikt nie powinien mieć absolutnie żadnych wątpliwości. O wystających pod sklepami monopolowymi pijaczkach będących już stałym elementem sklepowej dekoracji także mówimy, że mordy to oni mają nieźle nalane. Druga okoliczność dotyczy sytuacji, kiedy ktoś roztyje się niemiłosiernie. Spotykamy dla przykładu kolegę, którego nie widzieliśmy jakiś dłuższy czas i na dzień dobry przeżywamy szok z prawdziwego zdarzenia, bo oto chłopak jak walczyk zamienił się w spaślaka o nalanej twarzy z co najmniej dwoma podbródkami.