Ale leje
Kiedy na dworze panuje plucha i ogólnie jest mocno nieciekawie - na przykład tak jak właśnie teraz - kwitujemy to zazwyczaj bardzo krótkim stwierdzeniem brzmiącym "ale leje". Oznacza to, że na dworze po prostu pada deszcz - nie może to być jednakże zwykła mżawka, abyśmy się w taki właśnie, a nie inny sposób wyrazili. Kiedy na dworze leje, nie mamy ochoty wyścibiać nosa z domu, a często jest niestety tak, że musimy wyjść. Nikt z nas raczej nie lubi moknąć, a i przy okazji marznąć. Jak dla mnie, najgorsze, co może być, to listopadowa pogoda, równie "cudownie" jest jeszcze w marcu. Leje, zimno, szaro, buro i ponuro - żadna przyjemność z przebywania na dworze. Gdy leje, najlepiej być schowanym gdzieś w zadaszonym miejscu, wówczas mamy gwarancję, że nie zmokniemy. Czasami niestety ulewa zaskoczy nas i nie zdążymy nigdzie umknąć. Wtedy z kolei zmokniemy do suchej nitki i w pewnym momencie przestaje nam przeszkadzać fakt, że na dworze leje. Może sobie wtedy lać do woli, my i tak jesteśmy mokrzy.